niedziela, 17 listopada 2013

Na zawsze.

Jutro poniedziałek. Dzisiaj musiałam iść do kościoła. Stałam tam, jakbym była całkowicie nieobecna. Nie mam pojęcia dlaczego. Włosy zakrywały mi prawie całą twarz, a oczy miałam spuszczone w dół. To prawda, tak jak w teatrze. Czasem można nawet nic robić, a ludzie bardziej na Ciebie zwrócą uwagę niż na taką osobę, która duża mówi. Wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli. Jakbym była przebrana za klauna albo coś. A ja tylko stałam i nic nie robiłam, prawie się nie poruszałam. Poczułam się wtedy jak pingwin z filmu ''Tupot małych stóp'', jak one są smutne, to tak zawsze oczy i dzióbek w dół, brzuch wypinają i tak niespokojnie oddychają smutno. Nie jestem w stanie nic robić. Hah, bardzo zabawne... Sonia co ty pierdolisz. Przecież trzeba wmawiać sobie, że jest dobrze. Muszę sobie wmawiać, bo inaczej bym już dawno zbzikowała. Ten weekend tak strasznie mi się dłuży... Chciałabym do końca życia zostać w łóżku i nigdy z niego nie wychodzić. Żałuję, że brak mi czasem odwagi, bo wszystko wyglądałoby teraz inaczej. Heh... Chciałabym zniknąć, przenieść się, albo najlepiej wyprowadzić stąd. Wszystko mnie przytłacza. Nie umiem się w tym wszystkim odnaleźć. W jednej chwili dotknęłam dna. Ale nie czuję się przegrana. To wszystko mnie tak bawi... Jest takie fajne powiedzenie, które teraz za każdym razem sobie powtarzam: Wiesz, że jest naprawdę źle, kiedy śmiejesz się tylko po to, by się nie rozpłakać.
Kocham moich przyjaciół. Bo kiedy kurwa ich najbardziej potrzebuję, to wtedy nikogo, ale dosłownie nikogo nie ma.
Aj, jak ja kocham te obrazki z Tumblr.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz