sobota, 23 listopada 2013

Uczucie

Nic nie czuję. Ten stan doprowadza mnie szału. Nie wiem już na co jestem zła, za co i na kogo. Tyle tego zła jest, że nie wiem od czego zacząć. Przez to mam ochotę komuś nawet przywalić. Może by mi ulżyło. Czasem myślę, że nie wiem po co ja tutaj jestem. Krzyczę, a nikt mnie nie słyszy. Mówię, a nikt nie chce zwrócić uwagi na to co mówię. Mam ochotę wszystkich zabić. Po kolei. I tylko zostawić tych, na których mi zależy. By żyli jeszcze długo z poczuciem winy ze świadomością tych wszystkich szkód. Nie jest idealnie, nie jest też źle (chyba), lecz jest zajebiście chujowo.Oni wszyscy odeszli. Nikt nie chce słuchać. Dlaczego nikt kurwa nie chce mnie słuchać?! Dlaczego ludzie nie słuchają tego, co dla nas ważne. Albo jak słuchają, to tylko jednym uchem. Wkurwia mnie to. Mam ochotę przywalić takiej osobie i sprawdzić czy będzie słuchać za drugim razem. Heh, zabiłam konia przez sen. Żałosne mam te sny momentami... Cieszę się, że nie mogę spać...
” – Po co Ci ta maska?
- chroni mnie przed działaniem
szkodliwych ludzi i substancji. „



środa, 20 listopada 2013

Zaczyna się.

Gdyby nie jedna osoba, to do tej pory nie wyszłabym z domu. Zastanawiam się dlaczego tak jest. Jejku... wyszłam z domu, byłam z innymi, ale czułam się nieobecna. Było mi niedobrze, miałam ochotę wrócić do domu i schować się w łóżku. Ale trzeba zmierzać się ze swymi słabościami, mimo że kosztowało mnie to zmęczenie psychiczne. Wszyscy tak dziwnie patrzyli.
On chwilę spojrzał. Zapatrzony gdzieś w dal, jednak prosto w nią. Specjalnie przesunął się, by spoglądać na jej twarz zasłoniętą przez włosy. Nic nie mówił. Bacznie obserwował. Ona trochę zażenowana, wyciągała rękawy ze zdenerwowania. Nie umiała spojrzeć na nikogo. Nie umiała spojrzeć nikomu w oczy. On ciągle twierdz, że ma rację. Gówno prawda...
                    ” Jestem wolna…polecam to uczucie. „

wtorek, 19 listopada 2013

Chociaż chwilę...

Pustka... Niczego ani nikogo już nie ma. Jedno pytanie. Dlaczego nikt nie chce mnie słuchać? Mówię, ale wydaje mi się jakby słowa szły na wiatr. Znikały literki jedna za drugą. Nie ma nikogo. Ludzie znikają wśród pustego tłumu. Czasem mam wrażenie, że próbuję naprawdę krzyczeć a nie w środku, a mimo to nikt nie słyszy. Nie mogę wyjść z domu. Nie potrafię. Chciałabym, lecz nie mogę. Wszystko co w środku mnie powstrzymuje. Wszystko dobija. Mogłabym krzyczeć. Żałuję, że nie mam odwagi. Cholernie żałuję. Wtedy wszystko bym odwróciła. Wszystko... Kochacie ciszę? Ostatnio stała się moim trzecim przyjacielem. I wiecie co? Powiem Wam jedno, ale zapewne już to wiecie. Wszyscy są kłamcami. Ktoś stoi po nie tej stronie co trzeba. Chwile zwątpienia Was omijają, bo oczywiście ideały istnieją. Rozczaruję Was. Nie ma ich. Ot nowość...

” Życie to nie gra, świat to
nie matrix, nick to nie imię
nie daj się wylogować. „

                                   
                                    ” Zaopiekuj się moim sercem ,zostawiam je przy tobie. „




poniedziałek, 18 listopada 2013

Ani on ani ona...

Nie ma jej. Nie ma też jego. Ona chciałaby zniknąć. On ma jej dosyć, oskarża ją niesprawiedliwie. Ona ledwo co się trzyma. On zadowolony. Ona codziennie płacze. On czuje ulgę. Nie będzie taki zadowolony, kiedy za parę dni znajdzie się na odwiedzinach w szpitalu. Wciąż nieświadomy swych czynów. Ona bez braku odwagi stara się to odnaleźć w sobie, tą odwagę. Obydwoje myślą o sobie. On nie jest skłonny do przeprosin. Ona czuje ból, rozrywa ją od środka. On nie czuje się winny, jest szczęśliwy z wolności. Obracamy sytuację? Oczywiście, że tak... Każdy ma swoje również 5 minut na cierpienie i to najgłębsze przez całe nasze życie. Kolej na Ciebie. Tak, właśnie na Ciebie, wiem, że to czytasz, mimo że tego nie okażesz. Ona nie chciałaby chodzić do szkoły, schować się w domu i nigdy nie wychodzić. Nie chce spojrzeć w oczy dla swoich bliskich jej osób, które teraz stały się tylko iskrą, która przygasa, człowiekiem wśród wielu innych, teraz już całkowicie obcymi ludźmi. On nie wie jak ona bardzo cierpi, każdego dnia budzi się z myślą co zrobiła źle, dlaczego tak się potoczyło. Dlaczego niewinni ludzie zawsze są oskarżani, dlaczego właśnie tacy? Dlaczego tym złym albo tym, którzy niesprawiedliwie osądzają zawsze wszystko uchodzi na sucho? Gdzie sprawiedliwość w tym popierdolonym świecie. Inni oczekują od nas czegoś, czego nie możemy im dać, a później nagle rozczarowanie, zdziwienie i ta złość, która przepełnia całe ich wnętrze. Każdy z nas ma uczucia. Pamiętaj o tym. Słowa, które w tej chwili możesz wypowiadać, mogą w tym momencie najmocniej zranić drugiego człowieka. Pamiętajmy o innych, o ich uczuciach, liczmy się z nimi. Bo któregoś dnia, ktoś również Tobie może złamać serce. Ja wtedy będę szczęśliwa. Mimo że będę musiała długo czekać, będę zadowolona z Twojego bólu, z tego, że kruszy się Twoje serce. I nawet nieważne mi wtedy będzie, że moje już jest dawno skruszone. Czas na Ciebie.

''Masz cierpieć, Ty masz cierpieć , jak jeszcze nigdy nie cierpiałaś, masz wyć z bólu.''

 

 

 

 

 

 


niedziela, 17 listopada 2013

Na zawsze.

Jutro poniedziałek. Dzisiaj musiałam iść do kościoła. Stałam tam, jakbym była całkowicie nieobecna. Nie mam pojęcia dlaczego. Włosy zakrywały mi prawie całą twarz, a oczy miałam spuszczone w dół. To prawda, tak jak w teatrze. Czasem można nawet nic robić, a ludzie bardziej na Ciebie zwrócą uwagę niż na taką osobę, która duża mówi. Wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli. Jakbym była przebrana za klauna albo coś. A ja tylko stałam i nic nie robiłam, prawie się nie poruszałam. Poczułam się wtedy jak pingwin z filmu ''Tupot małych stóp'', jak one są smutne, to tak zawsze oczy i dzióbek w dół, brzuch wypinają i tak niespokojnie oddychają smutno. Nie jestem w stanie nic robić. Hah, bardzo zabawne... Sonia co ty pierdolisz. Przecież trzeba wmawiać sobie, że jest dobrze. Muszę sobie wmawiać, bo inaczej bym już dawno zbzikowała. Ten weekend tak strasznie mi się dłuży... Chciałabym do końca życia zostać w łóżku i nigdy z niego nie wychodzić. Żałuję, że brak mi czasem odwagi, bo wszystko wyglądałoby teraz inaczej. Heh... Chciałabym zniknąć, przenieść się, albo najlepiej wyprowadzić stąd. Wszystko mnie przytłacza. Nie umiem się w tym wszystkim odnaleźć. W jednej chwili dotknęłam dna. Ale nie czuję się przegrana. To wszystko mnie tak bawi... Jest takie fajne powiedzenie, które teraz za każdym razem sobie powtarzam: Wiesz, że jest naprawdę źle, kiedy śmiejesz się tylko po to, by się nie rozpłakać.
Kocham moich przyjaciół. Bo kiedy kurwa ich najbardziej potrzebuję, to wtedy nikogo, ale dosłownie nikogo nie ma.
Aj, jak ja kocham te obrazki z Tumblr.

sobota, 16 listopada 2013

Czas zacząć

Zaczynam. Wszystko od nowa. Żyć nie zacznę od nowa, lecz mogę wszystko zmienić. Nie tylko w sobie ale też w innych. Nie muszę walczyć... Ja i tak wygrałam. To, co chcę wam przekazać jest właśnie tutaj.

 Kochani: Wszyscy się staraliśmy. Długo to trwało. Nikt nie jest idealny. Wszyscy walczymy o coś na czym nam zależy. Więc zacznijmy od wieczności. Nie muszę poświęcać wszystkiego, by stać się kimś lepszym. Nikt nie jest idealny i wszyscy popełniamy błędy. Straciłam wiele osób... Ale chyba wszyscy je tracimy. Nie twierdzę, że to nie był mój błąd. Uważam, że wina leży po obu stronach. Chciałam dobrze, wy tego nie dostrzegaliście. Piszę tu to wszystko, ponieważ wiem, że chociaż jakaś część Was przeczyta to i choć trochę zapadną Wam w pamięci moje słowa. Piszę, bo jestem pisarką, a pisarze tak okazują wszystko - pisząc. Łatwiej jest mi coś napisać niż powiedzieć. I to nie tak, że się boję czy coś, po prostu wolę składać zdania i pisać je niż wymawiać. Słowa wypowiedziane idą na wiatr, a ty czytając to, możesz mieć w głowie te zdania przez cały czas. Nie jestem wredna, ale mam nadzieję, że poczujesz żal i ból. To jest ta niesamowita różnica. Czasem każdy się gubi wśród tego wszystkiego. Ja też się zgubiłam, nie powiem, że nie. To nie ja martwiłam się o Was, to nie do mnie moglibyście zadzwonić o każdej porze, to nie ja płakałam razem z Wami, to nie... Eh, za dużo tego. Za dużo by pisać, bo i tak to nie ma sensu, gdyż nikt z Was nawet tego nie pamięta. Wiecie co? Nie będę chodzić smutna, nie będę się pogrążać. Ale będę się uśmiechać, śmiać razem z innymi. I zrobię wszystko byście poczuli ten sam ból, kiedy to ja Was takich widziałam.

piątek, 15 listopada 2013

Musimy

Musimy grać na swoich zasadach. Nie zastanawialiście się dlaczego niektórzy zawsze wiedzą swoje, nigdy nie dadzą dojść do słowa. Ciągle tylko wpajają Ci swoje. Dlaczego nie możemy czasem bronić swojego zdania? Dlaczego niektórzy nie chcą przyznać nam racji mimo że to My mamy rację? Nie rozumiesz dlaczego nikt nie chce Cię słuchać. Nie będę walczyć o swoje. Wiem, stoję na przegranej pozycji. Nikt nie chciał takiego zakończenia. Nagle wszyscy się odwracają. ''Kto z kim przystaje, takim samym się staje'' - podobno tak mówią i chyba to prawda. Nadszedł koniec moich pięciu minut. Powiem wam wszystkim jedno - nie macie pojęcia co mam wam do powiedzenia, nie wiecie jak jest, więc niech nikt nie osądza tylko dlatego, bo inna osoba zrobiła pranie mózgu. I powiem jeszcze jedno - Chciałam tego. Być może sama odpycham od siebie innych, ale nikt nie udzielił mi pomocy. Żeby przypadkiem nie zostało to odebrane też jako wołanie o pomoc. Przyzwyczaiłam się do samotności, stał a się moim sprzymierzeńcem. Nauczyłam się jednego - by nie poznawać swoich znajomych między sobą. Wiecie co się wtedy dzieje? Oni sprzymierzają się razem przeciwko Tobie. Na błędach się uczymy. To jest mój kolejny duży błąd, ale wiem, że więcej go nie popełnię. Mam dwójkę przyjaciół, wiem, że oni mnie nie zawiodą, nigdy nie zdradzą. Może to tylko świadomość i rzecz, ale lepsze to niż nic, nie wybredzam. Cóż... no kocham was wszystkich mimo tego zła, jakie zawisło w górze. Jestem tylko kolejnym człowiekiem wśród wielu, którzy przy Tobie się pojawią. Nie musisz o mnie pamiętać. Jestem tylko kolejną gwiazdą na niebie, dla Ciebie już cieniem. Prawie bez serca.
Ps. Pamiętajcie o projekcie Butterfly Project. Wspieramy!

czwartek, 14 listopada 2013

Cięcie się

Dzisiaj chciałabym poruszyć ten temat, ponieważ chodzi mi po głowie już od dłuższego czasu. Żyletka chyba dla nas wszystkich jest chyba w bardzo łatwym dostępie. Samookaleczanie się jest jak narkotyk - to nałóg tak jak każdy inny. Zaczniesz, wystarczy, że spróbujesz, to od razu masz ochotę na coraz więcej i więcej. Są trzy typy osób, dlaczego to robią - pierwsze osoby to te, które tną się, bo jest to modne, drugie, by się tym chwalić, a trzecie (te najważniejsze i najprawdziwsze) to takie, które naprawdę mają problemy. W ogóle dlaczego osoby to robią? Otóż chyba każdy wie - dlatego, że nie potrafią zapanować nad swoimi emocjami. Czują się słabe, nie umieją sobie poradzić. Ja natomiast uważam inaczej. Uważam, że takie osoby czują się dzięki temu silne. Ale nie rozumiem jak można to robić dla pokazu. To nie jest dla pokazu, niektórzy naprawdę nie widzą innego wyjścia. Wiem, że to będzie ciężkie, ale walczcie z tym. Każdego dnia... Kiedy przestaniecie to robić zauważycie jak byliście głupi, bo niestety po tym zostają blizny - widoczne. Walczcie z tym, choć wiadomo, że zawsze jest trudno. Pomyślcie o swojej rodzinie, bliskich i przyjaciołach - co mogą czuć? Jeśli się tniesz, kieruję ten post do Ciebie - teraz, w tej chwili weź do ręki marker i narysuj sobie motylka. Podpisz go imieniem kogokolwiek dla Ciebie ważnego. Wierzę w Was. Wierzę w tych, którzy to robią, że może za jakieś parę miesięcy będą szczęśliwi, że przestali to robić. Wspierajmy Butterfly Project !


piątek, 8 listopada 2013

Zastanówmy się...

Zastanówmy się dziś wszyscy...Czego chcemy życia? Zapewne wydaje wam się, że zaczynam pierdolić o bzdetach - wybaczcie, że czasami używać przekleństwa, ale uważam, że ona wzmacnia moje wypowiedzi.Tak więc dzisiaj musiałam wybrać trzy szkoły które mam na oku po gimnazjum. Ale ciężko tak naprawdę coś rozsądnego wybrać. Tak naprawdę to wolałabym, żeby było mniej szkół, wtedy nie miałabym dylematu. Profil psychologiczny, dziennikarski, lub technikum gastronomiczne - oto co wybrałam... Ale czy to słuszna decyzja? Ktoś powiedział: ''Mierz zamiary na swoje siły'' - taka prawda. Każdy ciągle teraz czegoś od nas wymaga. Rodzice porządku, dobrych ocen i innych różnych raczej już monotonnych rzeczy, nauczyciele szacunku, dobre zachowanie, najbliżsi jeszcze coś innego od nas chcą a przyjaciele tym bardziej. Nevermind. Póki co robi mi się niedobrze jak pomyślę, że muszę wybrać jakąś szkołę, a nie wiem gdzie chcę iść i do tego jeszcze egzamin gimnazjalny.
Tak... Chciałabym coś napisać do swojej prozy. Coś nowego. Mam tyle pomysłów, jednak nie mogę nic tam napisać, po prostu nie dam rady nic wystukać, nawet te parę zdań do Rudowłosej. Myślałam tak w ogóle nad zmianą tytułu Rudowłosej. Nie wydaje wam się to trochę taka za prosta nazwa? Ktoś kiedyś powie: ''Ej, czytałeś Rudowłosą?'', albo: ''Rudowłosa jest świetna. Powaliła gościa jedną pięścią!'' Prostacka, durna i z mojej strony objawiająca się brakiem wyobraźni nazwa. Tak, trzeba coś wymyślić nowego. Kurczę, herbatka z cytrynką i świeczka nadają mi zawsze nastroju do pisania, a teraz mam wszystko czego mi trzeba ^^ Także do zobaczystka, może coś wystukam, chociaż w to wątpię.
http://www.youtube.com/watch?v=hfkLsuXDWxk

wtorek, 5 listopada 2013

Szczerość

Dzisiaj troszkę szczerości chciałabym tutaj wnieść. Chodzi mianowicie o wszystko. Kieruję ten post do moich przyjaciół, którzy chyba są moimi przyjaciółmi i do wszystkich moim najbliższych mi osób. Wielu z was się wydaje, że jak ktoś popełnia błędy, a raczej błąd, to powinno się go odrzucać. Wszyscy myślą, że bez wsparcia ta osoba sobie poradzi. Jak ktoś kiedyś powiedział: Człowiek to zwierzę stadne i nie może żyć sam bez całej społeczności. Chciałabym powiedzieć: Tak, ktoś mnie wspiera - ale tak nie jest. Dlaczego osoby, które popełniają jakiś dosyć ogromny błąd nie są wspierane. Jeśli ktoś robi coś złego, przyjaciele powinni robić wszystko by nie dopuścić do tego, żeby znowu to się stało. Dlaczego jest na odwrót? Niektórzy twierdzą, że niektóre rzeczy są oznaką naszej bezsilności... Uproszczę to - to jest moja siła, mój znak na to, że nie pozwoliłam, by jakieś emocje mną zawładnęły. To jest pokazanie na to, że niektórzy potrafią żyć bez innych bliskich osób, nawet jeśli są obok, bo co z tego że są, jeśli nie wspierają? Nie obchodzi ich to co dzisiaj zrobisz, o czym myślisz, nie próbują rozmawiać... Na Asku dostałam ostatnie jakieś niefajne pytania, a raczej stwierdzenia, różne takie upokarzające i mnie to dosyć zabolało. Dziś moja najlepsza przyjaciółka powiedziała, że to prawda co o mnie piszą. Czy tak powinna zachować się najbliższa dla mnie przyjaciółka? Wiedziała na czym stoi, jak jest... Nie wiedziała co zrobię? Zabolało mnie to bardziej niż cokolwiek. Okazało się, że robię źle, bo piszę z nieznajomymi i w którymś momencie trafię na obleśnego czterdziestolatka jak ona. Tylko czy ona wie, że mimo to, że do mnie pisali ja nie odpisywałam? Na dodatek nie umawiam się z nimi na spotkanie. Nie dała mi dojść do słowa, więc skąd ona może wyciągać te wszystkie wnioski? ''Jestem jeszcze gorsza niż byłam'', ''Flirtuję z każdym'' - wychodzi z tego, że przyjaciół (chłopaków) nie można już mieć ani z żadnym chłopakiem rozmawiać. Miałam jednego chłopaka, a dostałam potwierdzenie, że jestem dziwką... Cóż... zgadzam się z tym, już mi to obojętne. Bo jaki sens ma kłócenie się o coś, co i tak zapewne zostanie ci prędzej czy później narzucone. Tutaj mówię do wszystkich - nie pozwólcie, by ktokolwiek wam coś wmawiał. Może ja jestem głupia, tępa i inne takie, ale nie pozwolę, by ktoś opisał mnie gorzej niż ja sama. Dziękuję za uwagę   ''I niech los zawsze wam sprzyja''
 http://www.youtube.com/watch?v=3dM2qCCg6GE

niedziela, 3 listopada 2013

Prolog i parę innych rzeczy.

 A oto proszę państwa prolog Quailetu, mojej pierwszej książki. Dopiero teraz stwierdziłam, że to nie było dziecinne, lecz naprawdę ciekawe i dojrzałe. Uważam, że trzy lata temu mogłam dokończyć ten Quailet, jednak ciężko teraz do tego wrócić, ponieważ styl bardzo mi się zmienił.
 Nazywam się Luna. Chcesz wiedzieć, co naprawdę stało się tamtego dnia, wiedzieć jak to jest umrzeć, poczuć te uczucie?? Jeśli uważasz, że życie jest łatwe to się mylisz. Czasem człowiek gubi się w tym świecie i nie odnajduje swej ścieżki życia. Ja także się zgubiłam, jednak odnalazłam inną drogę. Nową, inną i tajemniczą. Nie odkryłam jej wszystkich zaułków. Chce ją taką pozostawić by ludzie wiedzieli, że droga to życie, które wciąż płata nam figle. Wiedzieć jak to jest, gdy człowiek dowie się o czymś, co zmienia twoje życie. Wtedy traci sens życia zadając sobie pytanie,,Czemu??’’. Jednak, gdy zgłupieje nie potrafi odpowiedzieć. Jestem również w takiej sytuacji. Dowiedziałam się czegoś, co zmieniło moje życie. Inaczej patrzę na ludzi i czasem zastanawiam się, czemu żyją. Kocham ciszę, jednak świat pogrążony jest w hałasie. Ludzie gonią czas, którego tak naprawdę nie ma. Mam nadzieję, że po przeczytaniu zrozumiesz. Kiedyś wydawało mi się, że wszystko może być łatwe…Myliłam się. Wszystko tak naprawdę jest trudne…trudno jest żyć, trudno jest umierać, trudno jest zrozumieć….Wydawało mi się, że każdy wie, każdy potrafi to samo…Okazuje się, że każdy na swój sposób daje cząstkę życia na Ziemi, bez której ciężko jest coś zmienić. Podczas całej tej książki myślałam tylko o jednym….Siła…To to, czego każdy z nas potrzebuje, czego każdy oczekuje. Wiem, że trudno jest mieć taką siłę. Ja zdobyłam ją dzięki odwadze. Wiara w siebie czyni nas zwycięzcami…

Macie tu coś do dodania nastroju. Bardzo ciekawie wykonany słoik na świeczkę. Efekt jest gwarantowany, potwierdzam, bo robiłam. Mnie osobiście świeczki nadają ciekawy nastrój do pisania.


Szkoła

Jakie to słodkie *w* Muszę iść się uczyć, a tak mi się nie chce. Napiszcie mi do czego musicie się uczyć ;) Przeżyjmy razem ten weekend. Mi osobiście już jest niedobrze jak pomyślę o szkole. A dopiero jutro się zaczyna. Na pocieszenie macie coś dobrego:
Taki sobie słodki kucyk Pony ^^ xDD

Ed

Witajcie moi drodzy. Dzisiaj chciałabym zaprezentować wam troszkę ciekawych rzeczy. A mianowicie to jedną:


To był pierwszy dzień Lucy. Dziewczyna o niebieskich oczach i brązowych kręconych włosach kierowała się właśnie w stronę szkoły. Bała się, jednak nie dawała po sobie tego poznać. Z wysoko podniesioną głową szła jedyną drogą do celu. Naprzeciw spacerowała właśnie jakaś starsza wyrafinowana pani, prowadząc na smyczy swojego wyrafinowanego białego pudelka. Lucy spojrzała na pieska i zauroczona jego widokiem trochę się zagapiła. W jednej sekundzie znalazła się na ziemi, zderzając z jakimś chłopakiem. Kartki, które on trzymał, wzniosły się do góry i powoli opadły na chodnik.
- O rany! Przepraszam, trochę się zagapiłam – powiedziała nieśmiało dziewczyna i przykucnęła, by pomóc zebrać jego rzeczy.
- Nic się nie stało. Sam to zbiorę – uśmiechnął się do niej.
Lucy podniosła się i spoglądała z góry jak chłopak układa kartki. Po chwili on także wstał, wziął resztę swoich papierów od dziewczyny i jedną ręką przycisnął do piersi cały ich plik. Drugą rękę wyciągnął w stronę dziewczyny:
- Jestem Ed. A ty?
- Lucy – uścisnęła jego dłoń. – Do szkoły?
- Tak, chyba idziemy do tej samej – odpowiedział.
Lucy przytaknęła i razem ruszyli ścieżką. Przez całą drogę rozmawiali o wspólnych zainteresowaniach, wakacjach, które niedawno minęły i o pierwszym dniu Lucy. Ed podtrzymywał ją na duchu, nie chciał, by czuła się źle w nowej szkole, tym bardziej, że on chodzi tutaj już drugi rok. Nagle obydwoje stanęli przed wysokim budynkiem. Szkoła robiła wrażenie. Niebieski, wysoki budynek, z nowoczesnymi oknami i oszklonymi drzwiami sprawiał zachwyt u Lucy. Na zewnątrz mnóstwo roślin i dużo miejsca, jednak ogrodzenie wokół sprawiało zawsze największy problem. Kiedy przeszli przez furtkę akurat zadzwonił dzwonek na lekcje. Ed zerknął na plan lekcji dziewczyny i wskazał jej odpowiednią drogę do sali.
- Spotkamy się później – szepnął.
Ed nie mógł skupić się na lekcji. Nagle zaczął słyszeć głosy w swojej głowie. Czuł jakby coś kazało mu gdzieś iść. Już wcześniej tak było, lecz teraz się nasiliło. Szkoła była bardzo wielka. Miała mnóstwo pomieszczeń, gdzie noga ucznia nawet nie postąpiła. Było tu dużo sekretów i ciekawych rzeczy. Lucy też słyszała to w swojej głowie, jednak tylko przez chwilę. Usprawiedliwiała to przemęczeniem. Obydwoje mimo to nie mogli doczekać się dzwonka, by w końcu pozwolić nieznanemu głosowi iść gdzie chce. To coś mimo wszystko musiało skądś się wziąć. Ed był bardzo wrażliwy i podatny na takie rzeczy, lubił pomagać innym nie oczekując niczego w zamian. Stąd to wszystko. Kiedy w końcu nadszedł ten moment, kiedy to uczniowie mogli wyjść z sal, Ed czym prędzej pognał do Lucy. Jednym ruchem złapał ją za rękę i pociągnął w stronę schodów, na które nie wolno było wchodzić. Dziewczyna zdziwiona i zdezorientowana starała się uspokoić chłopaka.
- Dobrze, pójdę z tobą, ale zaraz wracamy – powiedziała.
Weszli na samą górę aż do zakazanego korytarza… a raczej zabronionego. Chłopak zamknął oczy i zaczął iść przed siebie, starając się usłyszeć znów to w swojej głowie.
- Tutaj! – krzyknął i nagle otworzył drzwi jednego z pomieszczeń.
- Cicho, bo ktoś usłyszy – syknęła dziewczyna.
Lucy i Ed byli rozczarowani. Pokój był dosłownie pusty. Bez żadnych mebli, czegokolwiek. I czego szukać w takim pokoju…
- Na pewno tutaj to słyszałeś? – zapytała.

Napisane z nudów. W sumie nic ciekawego, ale mam nadzieję, że choć trochę może was zachęci czy cokolwiek, bo wątpię, żeby na tym to się zatrzymało. Także do następnego posta ;)