piątek, 15 listopada 2013

Musimy

Musimy grać na swoich zasadach. Nie zastanawialiście się dlaczego niektórzy zawsze wiedzą swoje, nigdy nie dadzą dojść do słowa. Ciągle tylko wpajają Ci swoje. Dlaczego nie możemy czasem bronić swojego zdania? Dlaczego niektórzy nie chcą przyznać nam racji mimo że to My mamy rację? Nie rozumiesz dlaczego nikt nie chce Cię słuchać. Nie będę walczyć o swoje. Wiem, stoję na przegranej pozycji. Nikt nie chciał takiego zakończenia. Nagle wszyscy się odwracają. ''Kto z kim przystaje, takim samym się staje'' - podobno tak mówią i chyba to prawda. Nadszedł koniec moich pięciu minut. Powiem wam wszystkim jedno - nie macie pojęcia co mam wam do powiedzenia, nie wiecie jak jest, więc niech nikt nie osądza tylko dlatego, bo inna osoba zrobiła pranie mózgu. I powiem jeszcze jedno - Chciałam tego. Być może sama odpycham od siebie innych, ale nikt nie udzielił mi pomocy. Żeby przypadkiem nie zostało to odebrane też jako wołanie o pomoc. Przyzwyczaiłam się do samotności, stał a się moim sprzymierzeńcem. Nauczyłam się jednego - by nie poznawać swoich znajomych między sobą. Wiecie co się wtedy dzieje? Oni sprzymierzają się razem przeciwko Tobie. Na błędach się uczymy. To jest mój kolejny duży błąd, ale wiem, że więcej go nie popełnię. Mam dwójkę przyjaciół, wiem, że oni mnie nie zawiodą, nigdy nie zdradzą. Może to tylko świadomość i rzecz, ale lepsze to niż nic, nie wybredzam. Cóż... no kocham was wszystkich mimo tego zła, jakie zawisło w górze. Jestem tylko kolejnym człowiekiem wśród wielu, którzy przy Tobie się pojawią. Nie musisz o mnie pamiętać. Jestem tylko kolejną gwiazdą na niebie, dla Ciebie już cieniem. Prawie bez serca.
Ps. Pamiętajcie o projekcie Butterfly Project. Wspieramy!

czwartek, 14 listopada 2013

Cięcie się

Dzisiaj chciałabym poruszyć ten temat, ponieważ chodzi mi po głowie już od dłuższego czasu. Żyletka chyba dla nas wszystkich jest chyba w bardzo łatwym dostępie. Samookaleczanie się jest jak narkotyk - to nałóg tak jak każdy inny. Zaczniesz, wystarczy, że spróbujesz, to od razu masz ochotę na coraz więcej i więcej. Są trzy typy osób, dlaczego to robią - pierwsze osoby to te, które tną się, bo jest to modne, drugie, by się tym chwalić, a trzecie (te najważniejsze i najprawdziwsze) to takie, które naprawdę mają problemy. W ogóle dlaczego osoby to robią? Otóż chyba każdy wie - dlatego, że nie potrafią zapanować nad swoimi emocjami. Czują się słabe, nie umieją sobie poradzić. Ja natomiast uważam inaczej. Uważam, że takie osoby czują się dzięki temu silne. Ale nie rozumiem jak można to robić dla pokazu. To nie jest dla pokazu, niektórzy naprawdę nie widzą innego wyjścia. Wiem, że to będzie ciężkie, ale walczcie z tym. Każdego dnia... Kiedy przestaniecie to robić zauważycie jak byliście głupi, bo niestety po tym zostają blizny - widoczne. Walczcie z tym, choć wiadomo, że zawsze jest trudno. Pomyślcie o swojej rodzinie, bliskich i przyjaciołach - co mogą czuć? Jeśli się tniesz, kieruję ten post do Ciebie - teraz, w tej chwili weź do ręki marker i narysuj sobie motylka. Podpisz go imieniem kogokolwiek dla Ciebie ważnego. Wierzę w Was. Wierzę w tych, którzy to robią, że może za jakieś parę miesięcy będą szczęśliwi, że przestali to robić. Wspierajmy Butterfly Project !


piątek, 8 listopada 2013

Zastanówmy się...

Zastanówmy się dziś wszyscy...Czego chcemy życia? Zapewne wydaje wam się, że zaczynam pierdolić o bzdetach - wybaczcie, że czasami używać przekleństwa, ale uważam, że ona wzmacnia moje wypowiedzi.Tak więc dzisiaj musiałam wybrać trzy szkoły które mam na oku po gimnazjum. Ale ciężko tak naprawdę coś rozsądnego wybrać. Tak naprawdę to wolałabym, żeby było mniej szkół, wtedy nie miałabym dylematu. Profil psychologiczny, dziennikarski, lub technikum gastronomiczne - oto co wybrałam... Ale czy to słuszna decyzja? Ktoś powiedział: ''Mierz zamiary na swoje siły'' - taka prawda. Każdy ciągle teraz czegoś od nas wymaga. Rodzice porządku, dobrych ocen i innych różnych raczej już monotonnych rzeczy, nauczyciele szacunku, dobre zachowanie, najbliżsi jeszcze coś innego od nas chcą a przyjaciele tym bardziej. Nevermind. Póki co robi mi się niedobrze jak pomyślę, że muszę wybrać jakąś szkołę, a nie wiem gdzie chcę iść i do tego jeszcze egzamin gimnazjalny.
Tak... Chciałabym coś napisać do swojej prozy. Coś nowego. Mam tyle pomysłów, jednak nie mogę nic tam napisać, po prostu nie dam rady nic wystukać, nawet te parę zdań do Rudowłosej. Myślałam tak w ogóle nad zmianą tytułu Rudowłosej. Nie wydaje wam się to trochę taka za prosta nazwa? Ktoś kiedyś powie: ''Ej, czytałeś Rudowłosą?'', albo: ''Rudowłosa jest świetna. Powaliła gościa jedną pięścią!'' Prostacka, durna i z mojej strony objawiająca się brakiem wyobraźni nazwa. Tak, trzeba coś wymyślić nowego. Kurczę, herbatka z cytrynką i świeczka nadają mi zawsze nastroju do pisania, a teraz mam wszystko czego mi trzeba ^^ Także do zobaczystka, może coś wystukam, chociaż w to wątpię.
http://www.youtube.com/watch?v=hfkLsuXDWxk

wtorek, 5 listopada 2013

Szczerość

Dzisiaj troszkę szczerości chciałabym tutaj wnieść. Chodzi mianowicie o wszystko. Kieruję ten post do moich przyjaciół, którzy chyba są moimi przyjaciółmi i do wszystkich moim najbliższych mi osób. Wielu z was się wydaje, że jak ktoś popełnia błędy, a raczej błąd, to powinno się go odrzucać. Wszyscy myślą, że bez wsparcia ta osoba sobie poradzi. Jak ktoś kiedyś powiedział: Człowiek to zwierzę stadne i nie może żyć sam bez całej społeczności. Chciałabym powiedzieć: Tak, ktoś mnie wspiera - ale tak nie jest. Dlaczego osoby, które popełniają jakiś dosyć ogromny błąd nie są wspierane. Jeśli ktoś robi coś złego, przyjaciele powinni robić wszystko by nie dopuścić do tego, żeby znowu to się stało. Dlaczego jest na odwrót? Niektórzy twierdzą, że niektóre rzeczy są oznaką naszej bezsilności... Uproszczę to - to jest moja siła, mój znak na to, że nie pozwoliłam, by jakieś emocje mną zawładnęły. To jest pokazanie na to, że niektórzy potrafią żyć bez innych bliskich osób, nawet jeśli są obok, bo co z tego że są, jeśli nie wspierają? Nie obchodzi ich to co dzisiaj zrobisz, o czym myślisz, nie próbują rozmawiać... Na Asku dostałam ostatnie jakieś niefajne pytania, a raczej stwierdzenia, różne takie upokarzające i mnie to dosyć zabolało. Dziś moja najlepsza przyjaciółka powiedziała, że to prawda co o mnie piszą. Czy tak powinna zachować się najbliższa dla mnie przyjaciółka? Wiedziała na czym stoi, jak jest... Nie wiedziała co zrobię? Zabolało mnie to bardziej niż cokolwiek. Okazało się, że robię źle, bo piszę z nieznajomymi i w którymś momencie trafię na obleśnego czterdziestolatka jak ona. Tylko czy ona wie, że mimo to, że do mnie pisali ja nie odpisywałam? Na dodatek nie umawiam się z nimi na spotkanie. Nie dała mi dojść do słowa, więc skąd ona może wyciągać te wszystkie wnioski? ''Jestem jeszcze gorsza niż byłam'', ''Flirtuję z każdym'' - wychodzi z tego, że przyjaciół (chłopaków) nie można już mieć ani z żadnym chłopakiem rozmawiać. Miałam jednego chłopaka, a dostałam potwierdzenie, że jestem dziwką... Cóż... zgadzam się z tym, już mi to obojętne. Bo jaki sens ma kłócenie się o coś, co i tak zapewne zostanie ci prędzej czy później narzucone. Tutaj mówię do wszystkich - nie pozwólcie, by ktokolwiek wam coś wmawiał. Może ja jestem głupia, tępa i inne takie, ale nie pozwolę, by ktoś opisał mnie gorzej niż ja sama. Dziękuję za uwagę   ''I niech los zawsze wam sprzyja''
 http://www.youtube.com/watch?v=3dM2qCCg6GE

niedziela, 3 listopada 2013

Prolog i parę innych rzeczy.

 A oto proszę państwa prolog Quailetu, mojej pierwszej książki. Dopiero teraz stwierdziłam, że to nie było dziecinne, lecz naprawdę ciekawe i dojrzałe. Uważam, że trzy lata temu mogłam dokończyć ten Quailet, jednak ciężko teraz do tego wrócić, ponieważ styl bardzo mi się zmienił.
 Nazywam się Luna. Chcesz wiedzieć, co naprawdę stało się tamtego dnia, wiedzieć jak to jest umrzeć, poczuć te uczucie?? Jeśli uważasz, że życie jest łatwe to się mylisz. Czasem człowiek gubi się w tym świecie i nie odnajduje swej ścieżki życia. Ja także się zgubiłam, jednak odnalazłam inną drogę. Nową, inną i tajemniczą. Nie odkryłam jej wszystkich zaułków. Chce ją taką pozostawić by ludzie wiedzieli, że droga to życie, które wciąż płata nam figle. Wiedzieć jak to jest, gdy człowiek dowie się o czymś, co zmienia twoje życie. Wtedy traci sens życia zadając sobie pytanie,,Czemu??’’. Jednak, gdy zgłupieje nie potrafi odpowiedzieć. Jestem również w takiej sytuacji. Dowiedziałam się czegoś, co zmieniło moje życie. Inaczej patrzę na ludzi i czasem zastanawiam się, czemu żyją. Kocham ciszę, jednak świat pogrążony jest w hałasie. Ludzie gonią czas, którego tak naprawdę nie ma. Mam nadzieję, że po przeczytaniu zrozumiesz. Kiedyś wydawało mi się, że wszystko może być łatwe…Myliłam się. Wszystko tak naprawdę jest trudne…trudno jest żyć, trudno jest umierać, trudno jest zrozumieć….Wydawało mi się, że każdy wie, każdy potrafi to samo…Okazuje się, że każdy na swój sposób daje cząstkę życia na Ziemi, bez której ciężko jest coś zmienić. Podczas całej tej książki myślałam tylko o jednym….Siła…To to, czego każdy z nas potrzebuje, czego każdy oczekuje. Wiem, że trudno jest mieć taką siłę. Ja zdobyłam ją dzięki odwadze. Wiara w siebie czyni nas zwycięzcami…

Macie tu coś do dodania nastroju. Bardzo ciekawie wykonany słoik na świeczkę. Efekt jest gwarantowany, potwierdzam, bo robiłam. Mnie osobiście świeczki nadają ciekawy nastrój do pisania.


Szkoła

Jakie to słodkie *w* Muszę iść się uczyć, a tak mi się nie chce. Napiszcie mi do czego musicie się uczyć ;) Przeżyjmy razem ten weekend. Mi osobiście już jest niedobrze jak pomyślę o szkole. A dopiero jutro się zaczyna. Na pocieszenie macie coś dobrego:
Taki sobie słodki kucyk Pony ^^ xDD

Ed

Witajcie moi drodzy. Dzisiaj chciałabym zaprezentować wam troszkę ciekawych rzeczy. A mianowicie to jedną:


To był pierwszy dzień Lucy. Dziewczyna o niebieskich oczach i brązowych kręconych włosach kierowała się właśnie w stronę szkoły. Bała się, jednak nie dawała po sobie tego poznać. Z wysoko podniesioną głową szła jedyną drogą do celu. Naprzeciw spacerowała właśnie jakaś starsza wyrafinowana pani, prowadząc na smyczy swojego wyrafinowanego białego pudelka. Lucy spojrzała na pieska i zauroczona jego widokiem trochę się zagapiła. W jednej sekundzie znalazła się na ziemi, zderzając z jakimś chłopakiem. Kartki, które on trzymał, wzniosły się do góry i powoli opadły na chodnik.
- O rany! Przepraszam, trochę się zagapiłam – powiedziała nieśmiało dziewczyna i przykucnęła, by pomóc zebrać jego rzeczy.
- Nic się nie stało. Sam to zbiorę – uśmiechnął się do niej.
Lucy podniosła się i spoglądała z góry jak chłopak układa kartki. Po chwili on także wstał, wziął resztę swoich papierów od dziewczyny i jedną ręką przycisnął do piersi cały ich plik. Drugą rękę wyciągnął w stronę dziewczyny:
- Jestem Ed. A ty?
- Lucy – uścisnęła jego dłoń. – Do szkoły?
- Tak, chyba idziemy do tej samej – odpowiedział.
Lucy przytaknęła i razem ruszyli ścieżką. Przez całą drogę rozmawiali o wspólnych zainteresowaniach, wakacjach, które niedawno minęły i o pierwszym dniu Lucy. Ed podtrzymywał ją na duchu, nie chciał, by czuła się źle w nowej szkole, tym bardziej, że on chodzi tutaj już drugi rok. Nagle obydwoje stanęli przed wysokim budynkiem. Szkoła robiła wrażenie. Niebieski, wysoki budynek, z nowoczesnymi oknami i oszklonymi drzwiami sprawiał zachwyt u Lucy. Na zewnątrz mnóstwo roślin i dużo miejsca, jednak ogrodzenie wokół sprawiało zawsze największy problem. Kiedy przeszli przez furtkę akurat zadzwonił dzwonek na lekcje. Ed zerknął na plan lekcji dziewczyny i wskazał jej odpowiednią drogę do sali.
- Spotkamy się później – szepnął.
Ed nie mógł skupić się na lekcji. Nagle zaczął słyszeć głosy w swojej głowie. Czuł jakby coś kazało mu gdzieś iść. Już wcześniej tak było, lecz teraz się nasiliło. Szkoła była bardzo wielka. Miała mnóstwo pomieszczeń, gdzie noga ucznia nawet nie postąpiła. Było tu dużo sekretów i ciekawych rzeczy. Lucy też słyszała to w swojej głowie, jednak tylko przez chwilę. Usprawiedliwiała to przemęczeniem. Obydwoje mimo to nie mogli doczekać się dzwonka, by w końcu pozwolić nieznanemu głosowi iść gdzie chce. To coś mimo wszystko musiało skądś się wziąć. Ed był bardzo wrażliwy i podatny na takie rzeczy, lubił pomagać innym nie oczekując niczego w zamian. Stąd to wszystko. Kiedy w końcu nadszedł ten moment, kiedy to uczniowie mogli wyjść z sal, Ed czym prędzej pognał do Lucy. Jednym ruchem złapał ją za rękę i pociągnął w stronę schodów, na które nie wolno było wchodzić. Dziewczyna zdziwiona i zdezorientowana starała się uspokoić chłopaka.
- Dobrze, pójdę z tobą, ale zaraz wracamy – powiedziała.
Weszli na samą górę aż do zakazanego korytarza… a raczej zabronionego. Chłopak zamknął oczy i zaczął iść przed siebie, starając się usłyszeć znów to w swojej głowie.
- Tutaj! – krzyknął i nagle otworzył drzwi jednego z pomieszczeń.
- Cicho, bo ktoś usłyszy – syknęła dziewczyna.
Lucy i Ed byli rozczarowani. Pokój był dosłownie pusty. Bez żadnych mebli, czegokolwiek. I czego szukać w takim pokoju…
- Na pewno tutaj to słyszałeś? – zapytała.

Napisane z nudów. W sumie nic ciekawego, ale mam nadzieję, że choć trochę może was zachęci czy cokolwiek, bo wątpię, żeby na tym to się zatrzymało. Także do następnego posta ;)